01
Miliarder z ulicy
Autor: | Dodano do: Kredyty mieszkaniowe, Ze świata | Dodano w dniu: 01-03-2009
Parę dni temu Internet i telewizję obiegła informacja o Szwedce, której bank Nordea przez przypadek przelał na konto 10 miliardów koron szwedzkich, czyli prawie 900 tysięcy euro. Sporo, ale niedługo się nimi pocieszyła, bo pomyłka została szybko namierzona i gotówka z konta zginęła równie szybko, jak się pojawiła.
Można sobie pomyślec, co by było, gdyby kobieta, która pewnie przez chwilę poczuła się, jakby trafiła szóstkę w jakiejś superkumulacji, wydała przynajmniej częśc tych pieniędzy. Albo ulokowała je na korzystny procent:)
Oczywiście musiałaby kasę oddac, i to w trybie natychmiastowym, a gdyby nie miała z czego… Strach pomyślec. Bo bankowi zawsze trzeba oddac to, co mu się należy, nawet jeśli upadnie. Natomiast odzyskac od upadłego banku kwotę przekraczającą 50 000 euro (gwarantowane przez BFG) wcale nie jest łatwo.
Wyobraźmy więc sobie, że lokujemy w banku 1 mln zł. Bank upada. Z powrotem dostajemy z tego, przeliczając po średnim kursie NBP z 27.02.2009, 232 890 zł. Resztę może odzyskamy, a może nie. Z drugiej strony, załóżmy, że zaciągamy milionowy kredyt na budowę domu. Bank upada, a my musimy spłacic wszystko aż do ostatniej złotówki, na warunkach ustalonych z instytucją, która już np. od parunastu lat nie istnieje….
Niesprawiedliwe?
