Autor: kuba | Dodano do: Usłyszane w banku.... | Dodano w dniu: 30-11-2011
Karta kredytowa – dla jednych narzędzie szatana generujące niebotyczne koszty. Dla innych – wygodny sposób płacenia i „zapasowa” gotówka. Nie mam zamiaru przekonywać tych pierwszych, żeby natychmiast sprawili sobie „plastik” i wychwalać pod niebiosa. W zasadzie i jedni i drudzy mają rację. Z jednej strony płacąc kartą możemy zaoszczędzić, czy nawet zarobić (np. poprzez programy rabatowe), z drugiej jest to produkt za który trzeba płacić – czy to poprzez stałą opłatę za posiadanie karty, czy też spłacając oprocentowane zadłużenie po okresie bezodsetkowym. Nie mniej jednak nie nazwałbym karty kredytowej narzędziem szatana
Jak wiadomo, wszystko jest dla ludzi, a grunt to korzystać rozsądnie… i wybierać rozsądnie. Na rynku mamy do wyboru przeróżne typy kart: standardowe, srebrne, złote, platynowe, prestiżowe, partnerskie. Do tego oferty poszczególnych banków różnią się, niekiedy pod istotnymi względami. Podstawowa recepta na zmniejszenie kosztów do wybór oferty dostosowanej pod nasze potrzeby i możliwości. I nie o ładny wygląd karty chodzi a o parametry takie jak długość okresu bezodsetkowego, miesięczny bądź roczny koszt karty, maksymalny limit zadłużenia, oprocentowanie i wymagania co do zarobków. Wbrew pozorom, by móc cieszyć się zakupami nie trzeba być krezusem. Na rynku są już dostępne karty nawet dla studentów (którzy z reguły nie mogą się pochwalić wysokimi wpływami na konto). Także opłaty za użytkowanie karty możemy zredukować do minimum np. poprzez wykonanie transakcji na określoną kwotę miesięcznie. Czy warto zatem wyposażyć się w plastik? Jeśli wiemy, jak rozsądnie z niego korzystać, czemu nie? Sprawdźmy zatem, co proponuje nam 10 największych polskich banków w ofercie standardowych kart kredytowych.
Szczegóły znajdziesz w: Karty kredytowe od 10 największych Polskich banków
Autor: kuba | Dodano do: Usłyszane w banku.... | Dodano w dniu: 26-11-2011
Zakup sprzętu RTV, przykładowo telewizora dla większości Polaków nie jest wydatkiem, na który można sobie pozwolić od ręki. Mimo, iż jesteśmy zalewani promocjami sklepów z elektroniką, to jednak nadal musimy się nastawiać na koszt ok. 1500-3000 zł (lub więcej), jeśli chcemy nabyć sprzęt przyzwoitej jakości, na kilka lat.
Bezpieczną opcją jest w takiej sytuacji rozłożenie wydatku na raty, czy to poprzez kredyt gotówkowy, ratalny, limit na koncie, czy nawet finansowanie kartą kredytową. Co wybrać? To zależy. Wymienione opcje różną się nie tylko pod względem generowanych kosztów, ale także mechanizmu spłaty. Dla jednych najbardziej liczyć się będzie opłacalność, dla innych, dla których oszczędności rzędu kilkudziesięciu złotych miesięcznie nie robią dużej różnicy – przede wszystkim wygoda i funkcjonalność. Oczywiście tym ostatnim nie będzie się chciało przeglądać stosu ofert i porównywać z kalkulatorem
Łatwiej jest zrobić szybki przegląd gotowych zestawień. Osoby, dla których liczy się każda zaoszczędzona złotówka wybierając ofertę powinny mieć na uwadze przede wszystkim ukryte koszty, takie jak ubezpieczenie, prowizja itp. Może się okazać, że dany produkt na pozór opłacalny, wcale taki nie jest. Stąd też zarówno jednej, jak i drugiej grupie klientów polecam znaleziony w Internecie artykuł. Sprawdźmy, jak najlepiej sfinansować zakup telewizora…
Więcej przeczytasz w: Kredyt ratalny, gotówkowy karta kredytowa – jak najtaniej sfinansować zakup telewizora?
Autor: kuba | Dodano do: Usłyszane w banku.... | Dodano w dniu: 20-11-2011
Od dobrych kilku lat jesteśmy zachęcani do usług bankowości elektronicznej. Czy to ze względu na zaoszczędzony czas, czy zaoszczędzone pieniądze. Wydawać by się mogło, że skoro coś jest „lepsze” i Polacy są do tego od dawna zachęcani, to banki powinny ukierunkować swoją politykę przede wszystkim na bankowość elektroniczną. Po co płacić za koszty związane z prowadzeniem placówek? Jak się jednak okazuje w Polsce sprawa jest bardziej skomplikowana.
Według najnowszych ankiet z jednej strony liczba osób korzystających z usług bankowości elektronicznej rośnie, jednak nadal znaczna część klientów jest silnie przywiązana do placówek, a bezpośredniego kontaktu z pracownikiem banku nie zastąpi im nawet usługa telefoniczna. Wydawać by się mogło, że podział ten jest skorelowany przede wszystkim z wiekiem odbiorców: młodzi są przecież często bardziej otwarci na nowe technologie. Tymczasem wg NBP tylko 20% studentów posiada konto w banku.
Jak widać, z jednej strony zaufanie do Internetu systematycznie rośnie. Jednakże Polacy nadal lubią mieć „zawór bezpieczeństwa” w postaci bankowości tradycyjnej, do której przyzwyczaili się. Dla banków wyczucie potrzeb rynku to nie lada wyzwanie. Sprawdźmy, co pokazują szczegółowe sondaże…
Szczegóły znajdziesz w: Polacy podzieleni między bankowość internetową a tradycyjną
Autor: kuba | Dodano do: Usłyszane w banku.... | Dodano w dniu: 07-11-2011
W dzisiejszych czasach chyba już nikt nie wyobraża sobie życia bez Internetu. Uzależnieni od szybkiego dostępu do informacji, potrzebujemy być online wszędzie, 24/7. Dotyczy to zwłaszcza młodych ludzi, których życie towarzyskie w dużej mierze toczy się w sieci. Nie dziwi nikogo, że tzw. mobilny Internet cieszy się szczególną popularnością wśród studentów, którzy z reguły szukają niedrogiej, niezobowiązującej na długi okres czasu oferty. Jednakże, Internet Internetowi nierówny. Za tą samą stawkę (np. 50 zł miesięcznie) możemy otrzymać ofertę różniącą się diametralnie najbardziej istotnymi parametrami takimi jak maksymalna prędkość, czy wielkość transferu oraz dodatkowe cechy takie jak np. nielimitowany transfer danych w godzinach nocnych. Co prawda, wybierając niedrogi mobilny Internet powinniśmy się kierować indywidualnymi potrzebami, to jednak nim podpiszemy umowę, nie zaszkodzi sprawdzić czy konkurencja nie ma lepszej oferty. Bo jeśli za tą samą cenę możemy mieć znacznie więcej, czemu nie korzystać? Sprawdźmy, co dostaniemy w ofercie przenośnego Internetu za maksymalną kwotę 50 zł miesięcznie…
Więcej przeczytasz w: 50 zł miesięcznie na mobilny Internet – co za to dostaniemy?