Bezrobocie w Polsce przekracza 11%

Autor: | Dodano do: Kącik kryzysowy | Dodano w dniu: 13-03-2009

Z informacji GUS-u wynika, że bezrobocie osiągnęło pułap 11%.  Poziom, który jeszcze rok temu wydawał się tak odłegły,  teraz nie wydaje się ostatecznym. Kolejne miesiace mogą tylko pogorszyć ten wskaźnik, a Ci sami analitycy którzy mówili że w 4 kwartale zapłacimy za franka 1,7 PLN (obecnie frank 3,13 PLN) teraz mówią, że bezrobocie osiągnie na koniec roku 15%. Banki promują teraz w miejsce kredytów hipotecznych, kredyty gotówkowe. Co może oznaczać, iż skoro kredyt na mieszkanie mało kto dostanie to dajmy kredyt na coś  bardziej dostępnego i co należy traktować w kategoriach kosztu a nie inwestycji. Tym samym zamiast kupować mieszkania na kredyt, młodzi ludzie  zadowalają się zakupem samochodu, na który zaciągaja kredyt samochodowy i innych dóbr konsumpcyjnych finansowanych poprzez kredyty gotówkowe, co w długiej perspektywie na pewno nie polepszy ich sytuacji finansowej.

Ten szum informacyjny rzeczywiście nikomu nie pomaga i trudno pokusić się o racjonalne prognozy. Czekam na Waszą ocenę bieżącej sytuacji i rokowania na najbliższy rok.

Opcje walutowe. Na czym polegają i dlaczego polskie firmy przez nie bankrutują?

Autor: | Dodano do: Kącik kryzysowy | Dodano w dniu: 05-03-2009

Pewnie już zauważyliście kolejny temat gospodarczy, który na dobre zdominował medialne doniesienia. Kryzys finansowy panoszący się bezczelnie po światowych gospodarkach, co róż w większym czy mniejszym stopniu dotyka nas- Polaków. Swoją drogą wygodnie jest zrzucić wszystko na jednego winowajcę w myśl staropolskiego powiedzenia to, co złego to nie my. Po sławnym „bankructwie budżetu” i ciągłą „zwałką” na warszawskim parkiecie przyszła kolej na opcje walutowe.

Pewnie bym nie poruszył tego tematu, gdyby nie totalna ignorancja ekonomiczna, jaką wczoraj usłyszałem we wszystkich ważniejszych dziennikach telewizyjnych, dzisiejsza Wyborcza również nie wyjaśnia przeciętnemu zjadaczowi chleba, dlaczego polskie firmy bankrutują i czemu całkowite straty firm są szacowane na 17 mld złotych. Pocieszający jest fakt, że gdyby ekonomiści mieli się opierać na danych medialnych, mieliby słuszne prawo, by powyrywać sobie włosy.

Opcja

„daje jej posiadaczowi (“nabywcy”) prawo (lecz nie obowiązek) do nabycia (w przypadku opcji kupna – ang. call) lub sprzedaży (w przypadku opcji sprzedaży – ang. put) danego dobra po z góry określonej cenie.”(wikipedia)

Co to oznacza? Oznacza to nic więcej, niż to, że jeśli kupujemy opcję sprzedaży na walutę (euro) to wystawca (np. bank) gwarantuje nam w przyszłości cenę tej waluty (np. 3,50 zł za euro). Jeśli cena spadnie do 3 zł a kupiliśmy opcję na 1 milion euro to otrzymamy (3,5 zł – 3zł ) * 1000 000 czyli 500 000 zł. Jeśli cena wzrośnie np. do 4 zł to sprzedajemy euro za 4 zł i nic nie tracimy. Dlaczego w takim razie firmy polskie bankrutują? Skoro, jak widzimy z powyższego przykładu, na opcji nie da się stracić nic więcej poza kwotą, którą musimy zapłacić wystawcy za opcję. Dla eksporterów opcja nie jest zakładem z bankiem, ale sposobem na ochronę przed taniejącym euro.

Czy można uprawiać hazard na opcjach walutowych?

Tak, można, ale gdyby eksporterzy tylko kupowali opcję do tego, do czego zostały one stworzone zacierali by w tym momencie ręce ze szczęścia.

W takim razie skąd ten krach?

Problem powstał dlatego, że firmy nie kupowały opcji sprzedaży, ale kontrakty forward i futeres(tu należy się miejsce uznania dla premiera Pawlaka, który inaczej niż redaktorzy, w programie minęła 20 w TVP INFO używał precyzyjnej terminologii i dość jasno, jak na jego sposób wypowiedzi, naświetlił problem) a co gorsza również egzotyczne strategie opcyjne. O ile kontrakt forward jest prostym instrumentem finansowym, który mówi nam, że umawiamy się za rok sprzedać euro np. za 3,50 zł i w takim przypadku wystawca zwraca nam różnicę w przypadku spadku ceny euro, a my dopłacamy przy wzroście. Ewentualne problemy mogłyby powstać jedynie w przypadku złego dopasowania kontraktu do płatności (np. gdybyśmy płatność dostawali za 7 miesięcy, a kontrakt byłby 6-miesięczny).

Większość kontraktów to jednak kontrakty futures, które na bieżąco wymagają pokrycia różnicy kursu, tak więc, gdy euro kosztuje 4,50 zł to przedsiębiorca musi dokonać depozytu w wysokości miliona złotych (dla kontraktu na milion euro i cenie wykonania 3,5 zł). A płatność dokonana zostanie np. dopiero za rok, w przypadku większych sum- bankructwo gotowe.

Egzotyczne strategie

Od kilku dni jesteśmy świadkami głośnej debaty dotyczącej unieważnienia opcji i kontraktów walutowych przez rząd. Argumentem w tej sprawie jest wyzysk klientów przez banki. Nie usłyszycie jednak w telewizji, na czym tak naprawdę ten wyzysk polegał. Nic dziwnego, bo banki proponowały niezrozumiałe dla większości klientów produkty. W dużym uproszczeniu banki oferując opcję sprzedaży euro proponowały jednocześnie rozliczenie za opcję (za opcje się płaci) przez wystawianie opcji kupna przez przedsiębiorcę. Tzn. w przypadku wzrostu ceny euro eksporterzy różnicę w cenie musieli przekazać bankom. Żaden ekonomista nie poleciłby takiej strategii firmom nie zajmującym się finansami, szczególnie, że banki proponowały w umowie by za jedną opcję sprzedaży eksporterzy płacili wystawiając kilka opcji kupna.

Przykład.

Za opcję sprzedaży miliona euro po kursie 3,5 zł inwestor płaci opcją kupna 2 milionów euro za 3,5 zł.

Cena euro spada do 3 zł z 3,5. Eksporter otrzymuje 500 000 zł. Cena wzrasta do 4 milionów zł- eksporter traci milion złotych. Bankructwo. Sprawiedliwe? Osądźcie sami, w końcu pół roku temu większość się spodziewała taniejącego euro i dolara. Szansa na wzrost była dużo mniejsza.

Co dalej?

Sytuacja jest krytyczna i kolejne bankructwa to tylko kwestia czasu. Być może rząd unieważni opcję i inne derywatywy, ale czy będzie to zgodne z prawem? Premier Pawlak powołuje się na dyrektywę unijną, której nasz opieszały rząd od ponad roku nie wprowadził. Dyrektywa unijna gwarantuje uczciwe działania banków, między innymi rzetelną informację o produkcie. Czy była ona rzetelna? Raczej nie. Banki firmom niezajmującym się inwestowaniem na rynku finansowym sprzedały produkty, które nie były już zwykłymi opcjami, tylko właśnie tymi zakładami, o których teraz tak dużo się mówi. Opis przykładowego opisałem powyżej. Zakłady te miały tylko częściowe zabezpieczenie w otrzymanych płatnościach. Słowem banki namawiały eksporterów do hazardu. Z drugiej strony pytanie się pojawia inne, czy dyrektorzy finansowi dużych firm powinni rozumieć umowy i podpisywać je dopiero po zrozumieniu instrumentów finansowych, które kupują? Raczej tak. Co zdecyduje rząd- zobaczymy.

Wzrost kursów walut a nasze życie.

Czy tylko firmy odczuwają wzrost cen walut? Niestety nie. Najbliższe dni przyniosą wzrost cen importowanych towarów na naszych półkach sklepowych. Tanie zakupy w Nowym Jorku można już jednoznacznie uznać za przeszłość. Smutna jest również sytuacja polskich turystów opisywana w dzisiejszej Gazecie Wyborczej. Wielu z nich kupiło wczasy już w ubiegłym roku. Teraz dowiadują się, że z powodu wzrostu kursu Euro muszą dopłacić do wycieczek nawet 30% wartości wyjazdu. 4-osobowa rodzina to dodatkowy wydatek rzędu 3 tys. złotych. Jeśli nie zapłacą, pieniądze, które już wpłacili za wyjazd przepadną.

Kolejna dotykająca nas kwestia to kredyty zaciągnięte w walutach obcych. Osoby, które zaciągnęły kredyt we frankach szwajcarskich w wakacje, teraz muszą spłacić już o 60% wyższy kredyt. Sytuacja nie do pozazdroszczenia, dlatego, kiedy myślicie o kredycie to moją rekomendacją jest na dzień dzisiejszy wyłącznie kredyt w złotych. Ostatnio odwiedziłem portal totalmoney.pl, gdzie istnieje dość dobra i dokładna porównywarka (serwis, który znajduje najlepszy dla nas kredyt), ale nie chcę tutaj nikomu darmowej reklamy robić, więc kiedy będziecie zaciągać kredyt sami zdecydujecie jak bardzo skorzystacie z tego typu ułatwień, które pojawiają się w Internecie.

Podsumowanie

Sytuacja, którą właśnie oglądamy to kolejny paradoks ekonomiczny, na który nikt nie był przygotowany, eksporterzy, którzy normalnie powinni zyskiwać na wzroście ceny walut obcych, tracą. Importerzy też tracą, a instrumenty, które miały nas chronić, stały się przez nieumiejętne ich stosowanie mieczem obosiecznym. Już nie długo dowiemy się, co z tego wyjdzie.

Kryzys-ale to już było…

Autor: | Dodano do: Kącik kryzysowy | Dodano w dniu: 25-02-2009

“Posiadacze kapitału będą stymulować popyt klasy robotniczej na coraz większą ilość towarów, mieszkań i wytworów techniki. Jednocześnie będą udzielać coraz więcej coraz droższych kredytów na zakup tych dóbr, aż rzeczone kredyty nie będą mogły być spłacane. Niespłacane kredyty doprowadzą do bankructwa banków, które z kolei zostaną znacjonalizowane. To w rezultacie doprowadzi do powstania komunizmu”.

Karol Marks, 1867 rok.


ING będzie walczyć o darmowy Internet w mniejszym składzie

Autor: | Dodano do: Kącik kryzysowy, O tym powinieneś wiedzieć | Dodano w dniu: 26-01-2009

Potentat w branży finansowej i ubezpieczeniowej Grupa ING zmniejszy w 2009 zatrudnienie o 10 tys. osób czyli około 5% całej kadry – można przeczytać w dzisiejszej Gazecie. Bank, który na polskim rynku znany jest z zaangażowania w kampanie reklamową Marka Kondrata oraz oferujący uznane usługi finansowe takie jak kredyty hipoteczne, konta oraz pozostałe produkty finansowe, póki co nie ujawnił wpływu decyzji globalnych na działalność polskiej spółki.

Bank ujawnił straty rzędu 2 miliardów EURO odniesione w czwartym kwartale 2008, a wynikające z przeceny portfela kredytowego.  Tym samym bańka nieruchomościowa coraz bardziej daje się we znaki nam Europejczykom. Miliardowe straty to już nie tylko Citi Group, Morgan Stanley, JP Morgan, HSBC ale i europejskie ikony bankowości: Santander, Credit Suisse, UBS, RBS, Deutsche Bank.

Zastanawiam się jak te decyzje odbierają pracownicy polskich oddziałów ING? Bank ma przecież ugruntowaną pozycję na polskim rynku i raczej nie ma co się spodziewac gwałtownych decyzji. Czekam na informacje od pracowników ING w Polsce oraz innych banków, w których znamiona są odczuwalne.

NAPISZCIE JAK W WASZYCH BANKACH KOMUNIKOWANY JEST KRYZYS?

Stawiam, że na ten rok zapowiedziano: brak balu karnawałowego, away day w okolicach Warszawy, i nie otrzymaliście talonów Sodexo na gwiazdkę.

Konfrontacje z Dorotą Gawryluk

Autor: | Dodano do: Kącik kryzysowy | Dodano w dniu: 23-01-2009

Wczoraj wieczorem pechowo trafiłem na zapowiedź programu Doroty Gawryluk. Pechowo? Tak głównie ze względu na zapowiedź  która brzmiała mniej więcej tak:  czy kredyty we frankach doprowadzą do finansowego upadku polskie rodziny?” Przyznam, że mimo 15 minutowego bloku reklamowego czekałem na program, w  którym pojawił się prezes NBP Sławomir Skrzypek ponieważ sam mam kredyt we frankach w Fortis Banku i zapowiedź finansowego upadku mocno mną wstrząsnęła.

Prezes banku myślę, że uspokoił osoby, które zaciągnęły kredyt we frankach (chcących zaciągnąć kredyt w tej walucie zachęcam do porównania aktualnych ofert kredytów mieszkaniowych). Argumentował to głównie bardzo dobrymi wynikami banków polskich w 2008 r. oraz zapowiedziami powrotu inwestorów zagranicznych na nasz rynek co znacznie zwiększyłoby popyt na polska walutę.

W kwestii powrotu inwestorów zagranicznych zgadzam się z prezesem NBP. Amerykańskie spółki w marciu będą ogłaszać swoje wyniki roczne, podobnie sytuacja wygląda w przypadku największych spółek japońskich. Zapowiadane słabsze wyniki za 2008 r. tych spółek powinny wzmocnić atrakcyjność naszych rodzimych gigantów, którzy w bankę nieruchomościową nadmuchali w dużo mniejszym stopniu. Spójrzcie na obrazek poniżej i zmiany w kapitalizacji największych instytucji finansowych:

banki

Powyższa rycina przedstawia kapitalizacij brytyjskiego Barclays Bank, który wczoraj wart był tylko 7 mld USD. Niestety nie przedstawia PKO BP, które wyceniane jest na 10 mld dolarów. Analizę spadku  kapitalizacji takich banków jak belgijski KBC  możecie znaleźć na stronach Gazety Wyborczej.

WSZYSTKICH KTÓRZY POSIADAJĄ KREDYTY WE FRANKACH ZAPRASZAM DO DODAWANIA W KOMENTARZACH SWOICH OCEN BIEŻĄCEJ SYTUACJII I RAD JAK NA KREDYCIE W CHF STRACIĆ JAK NAJMNIEJ?

Ku pokrzepieniu: są tacy co stracili więcej:

“… 1 year ago RBS paid $100bn for ABN Amro.

For this amount it could now buy:

Citibank $22,5bn

Morgan Stanley $10,5bn

Goldman Sachs $21bn

Deutsche Bank $13bn

Barclays $12,7bn

And still have $8bn change… which you would be able to pick up GM, Ford, Chrysler and the Honda F1 Team! “

SONY pierwszy raz od 14 lat zanotuje stratę netto?

Autor: | Dodano do: Kącik kryzysowy, Ze świata | Dodano w dniu: 22-01-2009

Japoński gigant prawdopodobnie pierwszy raz od 1995 zanotuje stratę netto, takie są prognozy dotyczące roku finansowego kończącego się 31 marca 2009.

Straty producenta Playstation i innych elektronicznych gadżetów, z których wszyscy korzystamy wynikają głównie z: bardzo słabego 4 kwartału 2008 i wzrostu wartości jena (JPY)względem amerykańskiej waluty (USD).

Bomba w postacji kryzysu finansowego obwieszczonego w październiku 2008 wpłynęła mocno na nas wszystkich. Tym razem pod choinką niewiele było prezentów  w postaci konsol do gry. Znacznie częściej nasze dzieci pod choinką znalazły: skarpekti, czapki, koszulki itp. Przyznacie, że to dosyć old schoolowe prezenty, które pamiętają dzisiejsi 30-40 latkowie.

O wzroście japońskiej waluty mocno przekonali się Ci, którzy swoją nieruchomość skredytowali w postaci kredytu hipotecznego w jenach np. po kursie z 27 lipca 2008. Od tego czasu wartość jena wzrosła o 96%. Co to oznacza? Dla przykładu gdy 27 lipca 2008 wziąłeś kredyt mieszkaniowy na PLN 500 tys. (oczywiście jego odpowiednik w jenach) to przy 12 miesięcznej karencji (w której nie spłacasz odsetek) i gdybyś dzisiał przewalutował go na PLN to wartość kapitału pozostałego do spłaty wyniosłaby PLN 980 tys. DRAMAT a z drugiej strony może dzisiaj warto wziąć kredyt w jenach. Ciekawe czy ktoś je oferuje? Na porównywarce nie znalazłem żadnego. Kiedyś reklamował kredyty w jenach Open Finance, ale dzisiaj niestety już nie.

Wracając jednak do SONY i innych japońskich gigantów, którzy wkrótce mogą ogłosić swoje słabe wyniki (mówi się także o Toyota Motor Corp.) warto zastanowić się nad swoim portfelem inwestycyjnym. Wielu światowych gigantów oglosi swoje wyniki w kwietniu 2009, jeżeli potwierdzą minorowe zapowiedzi, o których słyszymy dzisiaj to nie spodziewajmy się “zielonych” trendów na giełdach.

Zachęcam wszystkich do dzielenia się informacjami o tym jak i w co inwestujecie. Ja ostatnio poddałem się modzie na lokaty. Załozyłem lokatę 6M i 12M w Fortis – oprocentowane powyżej 8%.  Jeżeli szukacie lokat to klasycznie polecam porównanie aktualnych ofert przed przelaniem środków na konto.

O poranku w radiu ZET (expert gospodarczy przyznaje się do błedu).

Autor: | Dodano do: Kącik kryzysowy | Dodano w dniu: 22-01-2009

W drodze do pracy, słuchając radia Zet, usłyszałem wypowiedź jednego z doradców, który szczerze wyznał iż sam przepowiadał jeszcze długi okres prosperity.

Potwierdził, że nie zauważył nadchodzącego kryzysu. Co w tym takiego dziwnego?

To chyba pierwsza wypowiedź doradcy, który pewnie jeszcze w wakacje obwieszczał, że szwajcarska waluta osiągnie pułap PLN 1,7.

Zachęcam Was do podania/cytowania wypowiedzi expertów, sprzed kryzysu a z których teraz możemy się pośmiąć lub zapamiętać ku przestrodze!!!!!

Im bardziej znane nazwisko tym lepiej.