Remontuj z głową

Autor: | Dodano do: A ile Ty wynegocjowaleś?, Gorące opinie, Kredyty mieszkaniowe, Które wybrać? | Dodano w dniu: 09-05-2010

Hipoteka na remonty? To możliwe. Sam się zdziwiłem na takie rozwiązanie.

Czeka mnie niedługo remont w domu, szukając rad w Internecie co do możliwości finansowania natrafiłem na ciekawy artykuł. O mało nie popełniłem błędu zaciągając na niego zwykłą pożyczkę w banku, tymczasem okazuje się, że lepszym i o wiele korzystniejszym rozwiązaniem jest wzięcie kredytu hipotecznego. Właśnie przeglądam oferty banków.

Owszem, formalności jest nieco więcej a i czas na przyznanie środków dłuższy, jednak i tak się opłaca. No i bądźmy szczerzy remont domu to nie jest coś co się robi od zaraz, więc te kilka tygodni zwłoki nie zrobi mi większej różnicy, za to dowiedziałem się, że raty i oprocentowanie będę miał mniejsze.

Więcej przeczytasz w: Zrób remont na kredyt!

Jak poprawić swoją zdolność kredytową?

Autor: | Dodano do: A ile Ty wynegocjowaleś?, Które wybrać?, O tym powinieneś wiedzieć | Dodano w dniu: 26-04-2010

To nie jest łatwe pytanie. Zwykle ilość branych przez banki czynników pod uwagę jest ogromna. Często nawet eksperci w tej dziedzinie nie znają wewnętrznych regulacji banku pt. jak oceniamy zdolność kredytową.

Zdolność kredytowa każdego z nas to pokrótce zdolność, która ocenia możliwość spłaty naszego kredytu. Jeśli nasze dochody nie będą dostatecznie wysokie – po odjęciu wydatków stałych zostanie mało na ratę – wówczas nasza zdolność jest niska. Jeśli jest odwrotnie – zostaje sporo – zdolność kredytowa jest wysoka. Możemy liczyć na wyższy kredyt.

Bierzesz kredyt? To powinieneś wiedzieć!

Bierzesz kredyt? To powinieneś wiedzieć!

Każdy bank ma swój własny system obliczania zdolności kredytowej. Wyróżnia się jednak sporo punktów, na które z pewnością banki “rzucą okiem” przy ocenie. To są przede wszystkim:

- nasz stan cywilny;
- wykształcenie;
- status zawodowy;
- regularność dochodów;
- historia kredytowa.

Kredyt we dwójkę może okazać się opłacalny, ale spłata krótsza

Kredyt we dwójkę może okazać się opłacalny, ale spłata krótsza

Żaden bank nie da Ci kredytu na ślepo. Pamiętaj o tym.

Jeśli zastanawiasz się nad wzięciem współkredytobiorcy, być może jest to krok w słusnym kierunku. Pamiętaj jednak o fakcie, że banki lubiąwówczas skracać czas spłaty kredytu. Jeśli zależy Ci, aby był to okres jak najdłuższy, staraj się unikać brania kredytu we dwójkę.

Dobrym pomysłem jest również rezygnacja z wszelkich form zadłużenia. Spłać swoją kartę kredytową i zrezygnuj z niej. Spłać limit debetowy w koncie i go zamknij.

Jeśli posiadasz inne kredyty, licz się z “krzywym” patrzeniem bankowców na kolejny. Niestety, im więcej kredytów masz na głowie do spłaty, tym mniejsze szanse na wysoką zdolność kredytową. Jeśli jednak wszystkie spłacasz w terminie…kto wie…

Więcej o zdolności kredytowej i o tym, jak ją zwiększyć, przeczytasz w:

Zdolność kredytowa – jak zwiększyć swoją szanse na kredyt?

Komu szkodzą kredyty hipoteczne

Autor: | Dodano do: Kredyty mieszkaniowe | Dodano w dniu: 30-03-2009

Ostatnio można dojść do wniosku, że kredyty hipoteczne szkodzą właściwie wszystkim – klientom, którzy zarówno je mają, jak i teraz z powodu podwyższonych kryteriów nie mogą ich dostać, i bankom, i właściwie całej gospodarce (wiadomo jak było w USA…).

Ostatnio w Polsce zaczęły szkodzić też politykom, w tym temu najbardziej zorientowanemu w tematyce finansowo-bankowej, czyli samemu ministrowi finansów. Na stronach internetowych “Gazety Wyborczej” Dominika Wielowieyska nazwała to jednym z rekordów głupoty, że przeciwnicy czepili się Jacka Rostowskiego o drobiazg – otóż ujawnił on, ile wynoszą hipoteczne długi, jednak nie ujawnił, które banki mu pożyczyły. Wczoraj w programie Bogdana Rymanowskiego “Kawa na ławę” politycy rozmawiali też na temat wątpliwości, jakie budzi posiadanie przez posłów akcji czy udziałów w firmach. No i że właściwie, żeby być okej, wszystkich takich przywilejów należy się pozbyć. No i pewnie oddać ubogim, bo jak gęsto muszą się tłumaczyć politycy ze zbyt wysokiego stanu konta! Zatem lepiej go nie mieć, a oszczędności trzymać u mamy – na koncie lub w szufladzie.

Będzie pomoc dla bezrobotnych?

Autor: | Dodano do: Kredyty mieszkaniowe | Dodano w dniu: 24-02-2009

Może w tym tygodniu, a może w przyszłym. Może z ograniczeniem metrażu mieszkania, a może nie. Może 500 zł, może więcej, może mniej. Tak naprawdę nikt nie wie, jak ma wyglądać pomoc rządu dla osób, które w przeszłości zaciągnęły kredyt hipoteczny, a teraz straciły pracę i nie mogą go normalnie spłacać.

Po przeczytaniu wywiadu ze Zbigniewem Chlebowskim można dojść do wniosku, że rząd chce dobrze, ale prawdopodobieństwo, że mu się uda, jest niewielkie. Pomysł, żeby wesprzeć potrzebujących, jest świetny, ale skąd wziąć na to pieniądze (podobno z Funduszu Pracy i przez to wyczyścić jego konto z gotówki) i w jaki sposób zdecydować, który z zadłużonych bezrobotnych jest naprawdę w potrzebie? Z pewnością pomoc uzyskają ci, którzy spłacają małe mieszkania – w takim przypadku raty nie są zbyt duże. Prawda jest jednak taka, że jeszcze przed kryzysem finansowym na większe i droższe mieszkanie mogła sobie pozwolić masa ludzi, którzy przecież teraz też mogą się znaleźć w finansowych tarapatach! Ale oni na rząd pewnie nie będą mieli co liczyć – trzeba było wziąć mniejszy kredyt i pogodzić się z mieszkaniem w małej klitce z całą rodziną! I tyle!

Rozwiązania “na Robin Hooda” są wprawdzie szlachetne, ale nie zawsze rozwiązują problem. Inaczej niż w dowcipie “Dlaczego Robin Hood? Bo mało jadł”, politykom powodzi się póki co całkiem nieźle i z pewnością nie głodują, wymachując wyborczą kiełbasą.

Uwaga na spready!

Autor: | Dodano do: O tym powinieneś wiedzieć | Dodano w dniu: 05-12-2008

„Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu” – mawiał Mały Książę. Na własnej skórze możemy się o tym przekonać przy zaciąganiu kredytu w obcej walucie, a w szczególności przy jego spłacaniu. Jeden z najważniejszych czynników decydujących o wysokości poszczególnych rat nie jest bowiem widoczny w umowie kredytowej. Mowa o spreadzie, czyli ukrytym koszcie kredytu z jednej strony, a czystym zysku dla banku z drugiej.

Co to jest spread?
Najprościej ujmując, spread to różnica między kursem kupna a sprzedaży jednostki danej waluty. Na co dzień z tą różnicą można się zetknąć w kantorach, gdzie nikogo ona nie dziwi. Przy zaciąganiu kredytu w obcej walucie mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że zawarta w umowie kwota kredytu zostanie przeliczona na walutę po niższym kursie (kursie kupna), a wysokość rat będzie wyznaczona przy pomocy kursy wyższego (sprzedaży). Co ciekawe, każdy bank ustala rozpiętość obu kursów sam i czasem owe „widełki” mogą się znacznie różnić od tych ogłaszanych przez NBP i przez inne banki. I tak, jeszcze parę lat temu zdarzało się, że niektóre banki rezygnowały ze spreadów (np. Bud Bank, włączony później do Banku Gospodarstwa Krajowego, czy GE Money Bank). Inne natomiast ustalają rozpiętość kursów znacznie powyżej przeciętnej – jednym z rekordzistów na polskim rynku jest DomBank. Teraz co prawda wycofał się on z udzielania kredytów walutowych, ale związani wieloletnim zobowiązaniem dotychczasowi klienci z pewnością odczuwają skutki spreadu większego niż 18 gr dla franka szwajcarskiego.

Kiedy kredytobiorcy są narażeni na działanie spreadu?
Realną siłę spreadu odczują nie tylko ci, którzy co miesiąc spłacają raty kredytu zaciągniętego w obcej walucie, ale również ci, którzy chcą uciec przed ryzykiem i przewalutowują swój kredyt. W pierwszym przypadku aktualne „widełki” mają jednak wpływ tylko na wysokość najbliższej raty kredytu. W drugim – niespłacona część kredytu zostanie już na stałe przeliczona na złotówki po niekorzystnym dla klientów kursie sprzedaży. Wówczas okazuje się, że nawet banki, które nie pobierają prowizji za przewalutowanie, jednak dobrze zarabiają na świadczeniu takich usług.

Dlaczego ostatnio widełki spreadów się rozszerzają?
Wskutek kryzysu finansowego wszystkie koszty związane z kredytami rosną w ekspresowym tempie, więc banki postanowiły więcej zarobić również na spreadach walutowych. Obecnie widełki dla różnych walut wynoszą od kilku do nawet 30 groszy. Instytucje finansowe tłumaczą to tym, że również na rynku międzybankowym sytuacja jest mniej korzystna niż jeszcze kilka miesięcy temu – w rzeczywistości jednak dla pary walut PLN/CHF spread dla banku wynosi średnio 0,5 gr, gdy dla klientów jest to przeciętnie 15 gr.

Sprawa dla regulatorów
Dopiero ostatnio problemem spreadów jako ukrytego kosztu kredytów walutowych zajęły się takie instytucje jak Komisja Nadzoru Finansowego oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wniosek jest jeden: ponieważ spready powodują znaczące zmiany w wysokości rat i podwyższają koszt kredytu, ich działanie powinno być ujęte w umowie kredytowej. Klienci z pewnością ucieszyliby się, gdyby stosowanie spreadów zostało całkowicie zakazane. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że banki zostaną pozbawione stuprocentowej swobody kształtowania kursów kupna i sprzedaży walut.

Podsumowanie
Ze spreadami walutowymi wiążą się dwa podstawowe problemy: po pierwsze, wielu klientów banków w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że są narażeni na ten ukryty koszt. Po drugie, nawet „uświadomieni” kredytobiorcy nie są w stanie przewidzieć, do jakiego poziomu działanie spreadów może podwyższyć należne raty. Ale dopóki kwestia spreadów nie jest regulowana przepisami, trzeba się z ich działaniem pogodzić, gdy podejmujemy ryzyko zaciągnięcia kredytu w obcej walucie.

Wszystkich zainteresowanych porównaniem kredytów hipotecznych, mieszkaniowych zapraszam na TotalMoney.pl.